Robotyzacja.com

..robotyka wokół naszych myśli

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Automatyka i Robotyka Robotyka Sztuczna inteligencja Robot, który wie, jak się zachować

Robot, który wie, jak się zachować

Email Drukuj
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Wracasz zmęczony z pracy - cały dzień bieganiny, utarczka z szefem, potem godzina stania w korku. Marzysz tylko o tym, by ludzie dali Ci spokój. Kiedy przekraczasz próg mieszkania, wita Cię Waleria - Twoja pokojówka. Nim zdążysz ją poprosić, by zaniechała zaplanowanego na dzisiaj odkurzania, Waleria dostrzeże Twoje rozdrażnienie i się cichutko oddali, a za godzinę, gdy nieco ochłoniesz, przyniesie Ci Twoją ulubioną herbatę - pisze DZIENNIK.

Tak zachowa się każda emocjonalna, współczująca istota. W tym wypadku - emocjonalny robot, którego zamierzają stworzyć naukowcy w ramach zainaugurowanego właśnie międzynarodowego projektu badawczego Feelix Growing.

 {mosgoogle}

Oznacza to, że świat, który do niedawna znaliśmy wyłącznie z kart powieści science fiction lub futurystycznych filmów, staje się na naszych oczach rzeczywistością. Roboty, jakie jeszcze kilka lat temu można spotkać było wyłącznie w laboratoriach inżynierów, coraz częściej goszczą w miejscach publicznych. W japońskich szpitalach ludzi witają roboty portierzy, a w chińskich restauracjach już niedługo klientów będą obsługiwać cybernetyczni kelnerzy, serwujący dania przyrządzone - jakżeby inaczej - przez automatycznych szefów kuchni. Jeszcze do niedawna naukowcy starali się przede wszystkim, by ich roboty były coraz sprawniejsze mobilniejsze oraz potrafiły wykonywać coraz więcej czynności. Jednak obecnie cybernetycy zwracają też uwagę na "psychologiczny" aspekt tworzonych przez siebie wynalazków. W końcu roboty mają - w niedalekiej przyszłości - żyć z nami pod jednym dachem. I aby ta koegzystencja była dla nas przyjemna, robot musi nie tylko rozumieć nasze polecenia, ale i typowo ludzkie zachowania.

Chyba najdobitniejszym przejawem tego humanistycznego trendu w cybernetyce jest projekt Feelix Growing. Uczestniczy w nim ponad 20 naukowców z sześciu krajów. Prócz specjalistów od konstruowania sztucznej inteligencji w zespole badawczym znalazło się też miejsce dla psychologów rozwojowych oraz neurologów. Celem tych wszystkich naukowców jest stworzenie wyjątkowych, emocjonalnych robotów - maszyn, które będą dostrzegać ludzkie emocje i poprawnie na nie reagować. Naukowcy zamierzają tego dokonać w ciągu najbliższych trzech lat.

"Choć świat ludzkich emocji jest niesamowicie skomplikowany, to w rozpoznawaniu uczuć innych osób kierujemy się dość prostymi, często nawet świadomie niezauważanymi wskazówkami, np. tym, jak ktoś się porusza lub jakie wykonuje gesty" - mówi dr Lola Canamero z brytyjskiego University of Hertfordshire, koordynatorka projektu. Jej zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, by - podobnie jak ludzie - roboty nauczyły się rozumieć język naszego ciała oraz niewerbalnych przekazów świadczących o naszych emocjach. Dzięki temu będą mogły dopasowywać swoje zachowanie do naszego aktualnego nastroju.

Badacze chcą, by roboty nauczyły się rozpoznawać uczucia i stany emocjonalne, tak jak czynią to dzieci: przez dorastanie wśród ludzi i obserwację ich zachowania, postaw oraz reakcji. "Jeśli chodzi o hardeware, to zamierzamy wykorzystać jak najprostsze maszyny, w niektórych wypadkach wzbogacone o ekspresywne twarze posiadające coś w rodzaju mimiki" - mówi dr Canamero. By móc dostrzec zachowanie ludzi, gest i zmieniający się wyraz twarzy właściciela, roboty zostaną wyposażone w różnego rodzaju sensory: cyfrową kamerę, czujniki ruchu oraz dźwięku.

"Mózgiem" robota oraz materialną podstawą jego emocjonalnej inteligencji będzie sztuczna sieć neuronowa. Naukowcy zdecydowali się na nią, ponieważ podobnie jak ludzki układ nerwowy jest bardzo plastyczna, a jej działanie kształtują i nieustannie modyfikują bodźce docierające z zewnątrz. Tego, jakie zachowanie jest odpowiednie i pożądane w danej sytuacji, robot ma się uczyć metodą prób i błędów, na podstawie informacji zwrotnych otrzymywanych od człowieka. Jeśli jakaś reakcja okaże się słuszna, wówczas związane z nią połączenie w sieci neuronowej ulegnie wzmocnieniu i trwale się zapisze/ "Chodzi tu głównie o reakcje behawioralne człowieka, na przykład czy człowiek czule pogłaszcze robota, kiedy będzie chciał blisko niego przebywać" - wyjaśnia dr. Canamero.

Naukowcy z Feelix Growing są zdania, że rozpoznawanie przez maszynę konkretnych stanów emocjonalnych będzie kluczowe dla odpowiednich interakcji między robotem a jego właścicielem. Maszyna ma się koncentrować na takich uczuciach jak złość, smutek i radość, bo to one najbardziej wpływają na to, jak robot powinien się zachowywać. Jeden z prototypów stworzonych w ramach projektu odpowiada na stany emocjonalne człowieka przez zachowanie odpowiedniej odległości.

"W zależności od tego, czy jesteśmy źli, czy zadowoleni, robot podąża za nami w większej lub mniejszej odległości" - wyjaśnia dr Canamero. Stąd już tylko krok do tego, by robot nauczył się, że gdy jesteśmy źli, nie powinno się raczej odkurzać czy trzepać dywanów lub zachęcać do zabawy. Z kolei przytulenie przez mechaniczne ramiona lub pocieszenie kilkoma dobrymi słowami będzie jak najbardziej pożądane w chwili, gdy będziemy smutni. "Roboty muszą reagować i adaptować się do naszego nastroju i zachowania, jeśli mają na stałe zagościć w naszym społeczeństwie" - podkreśla dr Canamero.

O tym, że przekonania badaczki z Wielkiej Brytanii są jak najbardziej słuszne, świadczy nie tylko ogromna liczba naukowców zajmujących się obecnie badaniem emocjonalnego aspektu relacji ludzie-roboty, ale także wyniki ich eksperymentów. Jednoznacznie wynika z nich , że "emocjonalność" robota jest jak najbardziej pożądana i decydująco wpływa na to, jak go traktujemy i jak czujemy się w jego obecności.

Dowiodły tego między innymi doświadczenia przeprowadzone przez dr Cynthię Breazeal z MediaLabu, pracującego w ramach amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology. W pracowni dr Breazeal powstał RoCo - uczuciowy robot podobny nieco do animowanej lampki Pixara, znanej z czołówek filmów takich jak np. "ToyStory". RoCo to właściwie monitor z kamerą na ruchomym wysięgniku. Działa jednak trochę inaczej niż maszyny budowane przez uczonych w ramach projektu Feelix Growing. Potrafi bowiem naśladować ludzkie zachowania związane ze stanami emocjonalnymi. W zależności od tego, jaką postawę przyjmuje siedzący przed RoCo człowiek (np. czy jest przygarbiony z powodu smutku lub radośnie wyprostowany), robot stara się dopasować doń swój wygląd - rozpłaszcza monitor na blacie biurka lub pręży się na baczność.

Co ciekawe, postawa przyjęta przez robota wpływa zwrotnie na człowieka. Gdy np. człowiek, który rozwiązał właśnie logiczną łamigłówkę, jest z siebie zadowolony i widzi smutnego, przygarbionego robota, automatycznie przejmuje jego nastrój, po czym gorzej radzi sobie w kolejnym zadaniu. Jeśli jednak w pierwszej potyczce z łamigłówką człowiekowi się nie powiodło, widok współczującego, nieco smutnego i pochylonego monitora dodaje mu otuchy, sprawia, że radzi sobie lepiej. Zdaniem dr Breazeal takie proste reakcje mogą mieć bardzo życiowe zastosowanie: roboty lub interaktywne tablice mogłyby pomagać dzieciom w nauce, wspierać je i dodawać im otuchy.

Fakt, że choć namiastka emocji w robocie może korzystnie wpłynąć na jego relacje z człowiekiem, potwierdzają także obserwacje dr. Aarona Powresa z firmy iRobot. Wraz ze swymi współpracownikami Powres skonstruował humanoidalnego, mierzącego 1.3 metra robota o imieniu Pearl (ang. Perła), którego twarz posiada najważniejsze dla mimiki detale - oczy z ruchomymi powiekami, usta oraz brwi. Gdy poproszono ochotników o porozmawianie z Perłą na temat stylu życia oraz aktywności fizycznej, kontakt z mimicznym robotem okazał się być dla rozmówców najbardziej stymulujący. Badani mówili, że brali rady ekspresyjnej Perły bardziej do serca niż np. komunikaty wypowiadane przez monitor z widocznym wizerunkiem robota czy rady wygłaszane przez Perłę z wyłączoną mimiką.

Roboty obdarzone zdolnością wyrażania uczuć są testowane także w Kraju Kwitnącej Wiśni. W ubiegłym roku prof. Hiroshi Ishiguro, wykładowca Instytutu Zaawansowanej Telekomunikacji na japońskim Uniwersytecie Osaka, skonstruował niemal idealnie podobnego do siebie androida o imieniu Geminoid H-1. Skóra na twarzy robota jest gładka, choć silikonowa, a czubek jego głowy pokrywają gęste, szpakowate włosy - takie same, jakimi może się pochwalić prof. Ishiguro. Gdy spojrzy się na zdjęcie, na którym uwieczniono uczonego tuż obok jego wynalazku, można pomyśleć, że to nie maszyna, a brat bliźniak - nieco tylko osowiały. W ramach eksperymentu, a może i chęci udogodnienia sobie akademickiej działalności, Ishiguro regularnie posyła Geminoida, by prowadził za niego wykłady.

W ramach eksperymentu sprawdzono, jak studenci reagują na mechanicznego tutora. Okazało się, że bardzo dobrze, zwłaszcza że android jest zdalnie sterowany przez wykładowcę i mówi jego głosem. Chętniej słuchają takich wywiadów niż np. prelekcji wygłaszanych podczas telekonferencji lub przez telefon. Jak mówili badani, wyposażony w mimikę android dawał im poczucie większej obecności profesora.

W ramach swoich projektów naukowcy pracują nie tylko nad tym, by maszyny były w stanie dostrzegać ludzkie emocje i na nie reagować, ale by same stały się istotami emocjonalnymi. Przykładem jest tu Leonardo - mały, włochaty robot zamieszkujący laboratorium wspomnianej już dr Cynthii Breazel. W pracach nad Leonardem uczestniczyli inżynierowie ze Stan Winston Studio, znani m.in. dzięki Teddyemu - robotowi-misiowi występującemu w filmie "A.I. Sztuczna Inteligencja".

Wyposażony z skomplikowany system sztucznych stawów i mięśni Leonardo posiada mimikę, dzięki czemu przypomina żywe, choć fantastyczne stworzenie. Na razie ruchami robota musi sterować człowiek, jednak w przyszłości umiejętność wyrażania przez niego uczuć ma być zintegrowana ze zdolnością uczenia się czy odczuwania dotyku (odpowiednie sensory umieszczono w skórze oraz dłoniach robota). Jednym ze sposobów, w jaki Leonardo zdobywa wiedzę o świecie i uczuciach, jest naśladowanie ludzi. Tak nauczył się uśmiechać czy wykrzywiać usta w podkówkę. Zdaniem naukowców umiejętność uczenia się przez naśladowanie będzie dla niego kluczowe podczas przyswajania sobie wzorców reakcji na ludzkie nastroje czy zachowania.

Opisane powyżej przypadki to dopiero początek naszej przygody z robotami zdolnymi do wchodzenia w emocjonalne interakcje. Niewątpliwie miną lata, zanim maszyny zaczną rozpoznawać wszelkie niuanse naszego zachowania. Czy pomoże to nam łatwiej się ze sobą dogadywać? Wielu badaczy jest zdania, że tak właśnie będzie. Jednak - według niektórych - roboty raczej nigdy nie staną się równoprawnymi członkami ludzkiego społeczeństwa, nawet w trakcie badań czy ekspedycji naukowych.

Funkcjonowanie w grupie może utrudniać maszynom fakt, że nie mają instynktu przetrwania i dbania o siebie, a skoro nie zależy im na sobie, to nie będą przywiązywać uwagi to bezpieczeństwa grupy. Jak ułożą się losy nasze i robotów? Trzeba to po prostu sprawdzić.

Źródło : www.dziennik.pl
 
Naszą witrynę przegląda teraz 36 gości 

Szukaj artykułu

Partnerzy


Tematy pokrewne